Poranny widok na Tyniec (-20st C)

Słyszę budzik – 4:20 – wstać, nie wstać. Kolejna walka z pierzyną wygrana i w końcu zwlekam się z łóżka, zerkam przez okno… brrr termometr wskazuje -18, o wschodzie słońca będzie pewnie jeszcze zimniej. Ubieram się na cebule. Batoniki, termos do plecaka i w drogę:) Liczyłem na fajny szron, albo mgłe. A tu lipa. Za to doświadczyłem spaceru po zamarzniętej Wiśle haha (zdjęcie trzecie) 😀 . Aparat protestował – i bardzo go rozumiem, ostatnio dałem mu nieźle w kość;)


Advertisements