Burza nad Krakowem, czyli podniebne doładowanie

Od dłuższego czasu pogoda nie sprzyja fotografowaniu… Jest upalnie, temperatura sięga nawet 35 stopni, powietrze jest ciężkie, nie ma widoczności. Ogólnie jest kicha. Czekam zatem na totalną zmianę pogody, bo w lipcu bywają już chłodne poranki z mgłami w dolinach. A jeśli w tym miesiącu się nie uda, zawsze zostaje sierpień, w którym dwa tygodnie spędzę w Gorganach na Ukrainie:) Tym czasem przedstawiam zdjęcia burzy nad Krakowem, która miała miejsce 3 lipca. Wtedy, już po południu zebrały się potężne chmury burzowe, które przywędrowały nad miasto. Burza szalała do późnych godzin wieczornych. To moje pierwsze pioruny… Pierwszy plan mógł być ciekawszy, ale cóż, jest jak jest:)
Pierwsze zdjęcie jeszcze z godzin popołudniowych, gdy chmury jeszcze się zbierały.


 

Advertisements