Poranek w Tyńcu, czyli taniec mgieł

Wreszcie udało się ruszyć na wschód słońca. Wiem, wiem, miejsce oklepane, ale dla mnie wyjątkowe. Można powiedzieć, że to tutaj zacząłem całą tę przygodę z fotografią (odsyłam do zdjęcia – https://fotowierzchowski.files.wordpress.com/2012/04/20090220_01.jpg ). Wstać trzeba było wcześnie, bo o 2:30, ale na szczęście nie samemu. Szybki rzut oka przez okno i decyzja – jedziemy. na miejscu byliśmy jeszcze przed 4, kiedy ostatnie gwiazdy na niebie gasły i robił się wyraźny brzask. Przez dwie godziny udało się zrobić kilka zdjęć, które tu pokazuję.







Advertisements