Radziejowa – halne widoki z Beskidu Sądeckiego

To miał być spokojny poranek, a przynajmniej prognozy nie mówiły nic o nadejściu halnego. Gdy wyjechaliśmy z Wieliczki o 1:30, cały czas albo to wjeżdżaliśmy w mgłę, albo z niej wyjeżdżaliśmy. Tylko nas to cieszyło, bo na takie warunki czekaliśmy – być ponad taflą mgieł. Zatrzymaliśmy samochód na Obidzy i pognaliśmy w górę. Bezksiężycowa noc niesie ze sobą mocny głos rykowiska jeleni, które towarzyszy nam do samego wschodu słońca. Idziemy w górę, a cicha noc coraz mocniej szumi w drzewach. Wiatr się wzmaga. Co nie pokoi mnie bardzo, ponieważ pewnie nie będzie widoków na które liczyłem. Szybkim krokiem mijamy Rogacza, z pod którego dostrzegamy ciemną plamę Tatr. Na szczyt Radziejowej docieramy jeszcze na długo przed wschodem słońca. Kładę więc plecak i ucinam sobie krótką drzemkę. Nie było sensu robić nocnych zdjęć. Wiatr dosłownie szarpał statywem… Za zdjęcia zabieram się dopiero na kilkanaście minut przed dniem. Widoczność znacznie się poprawia. Radość w oczach! Schodząc w dół napawamy oczy wrześniowymi chmurami i kolorami… Warto było.






Advertisements